OldTown Festival

JAK DOJECHAĆ

OldTown Festival ma miejsce na rozległym terenie opuszczonego lotniska w Kluczewie na peryferiach Stargardu (woj. zachodniopomorskie), w niezwykłym miejscu z dala od cywilizacji.

Jak dojechać na OldTown samochodem?

Wystarczy podać współrzędne na swoim Pip-Boy 53.264934, 14.969466 lub wbić ulicę Tańskiego w Stargardzie, a potem – od miejsca, w którym kończy się cywilizacja – podążać za przygotowanymi przez nas drogowskazami.

Jak dojechać do OldTown komunikacją publiczną?

Najpierw dojedź do Stargardu:
a) POCIĄGIEM – większość tras kolejowych z centralnej i południowej Polski przebiega przez Stargard; poza tym do Stargardu można szybko dojechać pociągiem ze Szczecina (kursuje mniej więcej co 15 minut)
b) SAMOLOTEM – najbliższe lotniska są w Berlinie (150km), Poznaniu (180km) lub Szczecinie Goleniów (40km). Z Berlina do Szczecina łatwo dostać się Polskim Busem, z Goleniowa najłatwiej będzie pociągiem. W Szczecinie należy przesiąść się na pociąg do Stargardu (kursuje co kilkanaście minut). Z Poznania znajdziecie bezpośrednie połączenia kolejowe do Stargardu.

Następnie dojedź ze Stargardu na miejsce imprezy:
a) TAKSÓWKĄ – podajesz kierowcy magiczne hasło “OldTown” i w kwadrans docierasz na miejsce za cenę ok. 40 PLN HALO TAXI – tel. 91 578 33 33.
b) KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ – wybierasz autobus miejski 8, 19, 20 lub 28 i jedziesz nim do ostatniego przystanku “Śniadeckiego / Tańskiego”. Potem podążasz za strzałkami na drodze.

WARUNKI POBYTU

  • Impreza 18+ – Każdy uczestnik Festiwalu w dniu rozpoczęcia imprezy musi mieć ukończone 18 lat. Od tej reguły nie ma żadnych wyjątków.
  • Nocleg – do dyspozycji uczestników są pola namiotowe otaczające główny teren gry (miasteczko OldTown). Namioty nie muszą spełniać postapokaliptycznych standardów wizualnych – na polu campingowym możesz rozbić dowolnie wyglądający namiot. Jeśli natomiast zależy Ci na spaniu na terenie gry, zbuduj sobie schronienie, które wygląda klimatycznie i współtworzy scenografię larpa – możesz na przykład ucharakteryzować swój namiot na rozlatujący się szałas.
  • Wyżywienie – w Strefie Gastro będziesz mieć spory wybór: od Food Trucków po klimatyczne jadłodajnie. Jeśli wolisz żywić się we własnym zakresie, najbliższy market spożywczy znajduje się ok. 4 km od pola namiotowego. Pamiętaj, że Twoim źródłem gorącej wody (ciepłe napoje, zupki ekspresowe, itp.) najprawdopodobniej będzie przywieziona przez Ciebie (lub Twoją ekipę) mała kuchenka turystyczna. Ze względu na ograniczenia w poborze mocy, na terenie OldTown nie ma możliwości używania czajników elektrycznych.
  • Warunki sanitarne – na terenie Festiwalu funkcjonują prysznice polowe oraz kabiny typu toi-toi. Uczestnicy mają dostęp do wody przywożonej w cysternie (beczkowozie) i wyposażonej w krany.
  • Bezpieczeństwo – ze względu na prowadzone podczas gry strzelanki Air Soft Gun, wychodząc z miasta konieczne jest noszenie gogli. Zabierz też odblaskową kamizelkę. Bądź przygotowany, że ktoś może Cię postrzelić kulką – teren poza miasteczkiem OldTown to strefa ASG!  Więcej na ten temat przeczytasz w Mechanice i Regulaminie.
  • Dostęp do prądu – w każdej z Dzielnic prąd jest dystrybuowany przez Koordynatora Dzielnicy, zgodnie z ustaleniami z Działem Budowlanym OldtTown. W strefach publicznych znajdują się punkty ładowania telefonów. Czy wspominaliśmy już, że Twój czajnik elektryczny zostaje w domu? 😉
  • Ubranie – teren Festiwalu to dawne lotnisko wojskowe, a więc mieszkasz w miejscu, gdzie jest sporo betonu, gruzu, krzaków i leśnych zarośli. Weź dobre buty. Coś przeciwdeszczowego. Coś przeciw-upałowego. I coś ciepłego, bo noce na Lotnisku bywają zimne. Nie jesteśmy Twoją matką, żeby robić tu szczegółową listę, ale serio, przed wyjazdem przemyśl trzy razy rzeczy do zabrania.
  • Alkohol – na terenie festiwalu funkcjonują bary, w których ceny są raczej umiarkowane. Jeśli wolisz, możesz oczywiście mieć własny alkohol. Będąc na zakupach pamiętaj jednak, że czasami musisz też coś zjeść 😉
  • Hałas – każdy, kto był kiedyś na Przystanku Woodstock, wie, że nic tak dobrze nie koi do snu w namiocie, jak dźwięki dobiegające z solidnego nagłośnienia. Co prawda nie generujemy nawet 10% tych decybeli co Woodstok, ale zwykle bawimy się do rana. No, prawie do rana.

REGULAMIN IMPREZY

Każdy uczestnik wydarzenia ma obowiązek zapoznać się i przestrzegać regulaminu imprezy.

PROGRAM

Kiedy wiosną 2020 roku podejmowaliśmy decyzję o przeniesieniu festiwalu, nie wiedzieliśmy jeszcze, że za rok sytuacja nadal będzie niepewna. Pytanie “czy będzie OldTown?” słyszeliśmy później setki razy (i sami też je sobie zadawaliśmy)… Ale udało się! Już za parę dni nad Lotniskiem rozlegnie się cover “Voodoo People” i rozpoczniemy OldTown Festival 2021!
Za nami wiele zmian, które – mamy nadzieję – przyczynią się do jeszcze fajniejszego odbioru przez Was tej imprezy. W ciągu ostatnich dwóch lat do OTCrew dołączyło sporo nowych, kreatywnych ludzi. Zmieniali się koordynatorzy poszczególnych działów, a sama struktura organizacyjna OldTown i wiele procesów, zostały zaprojektowane od nowa. Ostatnie dwa lata to dziesiątki tysięcy osobo-godzin, spędzonych na spotkaniach (w realu i online), craftingach, tworzeniu setek dokumentów, przedzieraniu się przez kolejne uwarunkowania prawne związane z pandemią itd… Sama “główna oś fabularna” larpa doczekała się trzeciej wersji – nie dla tego, że lubimy wyrzucać swoją pracę do kosza, ale dla tego, że musieliśmy reagować na rozmaite czynniki zewnętrzne.
 
Opowieść o tym, jak powstawał OldTown Festival 2021 jest bardzo długa. Ale ważniejsza od niej będzie opowieść o tym, jak wspólnie spędzimy ten wyjątkowy tydzień! Bo w końcu, ze 100% pewnością możemy powiedzieć sobie: tak, OldTown będzie!
 
PS. Podobno już wszystkie okoliczne fafiki nie mogą się doczekać naszego przyjazdu.
 
A Wy?

COVID-19

Przyszło nam organizować OldTown w ciekawych czasach (wszyscy już wiemy, że to przekleństwo jest szczególnie okrutne) i bardzo zależy nam, żeby nasze wydarzenie odbyło się bezpiecznie i w zgodzie z panującym prawem.

Zaplanowaliśmy przestrzeń OldTown Festival dostosowując się do rozporządzeń i zaleceń rządowych oraz sanitarnych. Zadbamy o pełne wyposażenie OldTown w sposób, który umożliwi Wam przestrzeganie zaleceń epidemiologicznych – na terenie wydarzenia będą obecne punkty mycia i dezynfekcji rąk, możliwość zakupu środków ochrony osobistej, podnieśliśmy jakość i ilość sanitariatów, mamy dla Was przygotowane dodatkowe kontenery sanitarne z prysznicami i monitorujemy na bieżąco sytuację.

Jeżeli chodzi o zasłanianie twarzy, aktualne jest rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (https://dziennikustaw.gov.pl/D2021000105401.pdf ), które oznacza w praktyce, że:

  • nie musicie zasłaniać twarzy będąc „ingame” (w stroju na terenie gry), 
  • nie musicie zasłaniać twarzy na odizolowanych od pozostałych uczestników strefach (zapleczach, obozach własnych),
  • nie musicie zasłaniać twarzy poza terenem miasteczka OldTown (na Pustkowiach). 
  • powinniście zasłonić nos i usta maseczką, jeśli nie macie możliwości zachowania dystansu (1,5m) w sytuacjach społecznych 

Na naszej stronie znajdziecie zaktualizowany o zalecenia związane z pandemią regulamin (https://oldtownfestival.net/regulamin/ ), który będzie obowiązywał w tym roku na OldTown. Liczymy, że przestrzeganie go umożliwi nam wszystkim bezpieczną zabawę w tym roku.

Na ten moment w przypadku osób podróżujących z państw zarówno spoza jak i wewnątrz strefy Schengen /  Unii Europejskiej obowiązuje 10 dniowa kwarantanna, która może ulec skróceniu do 7 dni po poddaniu się testowi na COVID-19. 

Posiadanie negatywnego wyniku testu w kierunku COVID-19 nie zwalnia z obowiązku kwarantanny.

Zwolnione z kwarantanny są osoby, którym wystawiono zaświadczenie o wykonaniu szczepienia ochronnego przeciwko COVID-19 szczepionką, która została dopuszczona do obrotu w Unii Europejskiej i upłynęło co najmniej 14 dni od wykonania tego szczepienia. W takim przypadku osoby te są obowiązane udokumentować ten fakt zaświadczeniem o wykonaniu szczepienia przeciwko COVID-19.

Lista szczepionek dopuszczonych do obrotu jest tu: http://www.urpl.gov.pl/pl/urz%C4%85d/szczepionki-covid-19 sprawdźcie ją koniecznie

W Stargardzie działa także laboratorium, które jest w stanie wykonać test na COVID-19 i wydać zaświadczenie o wyniku w języku angielskim. Badanie kosztuje 110PLN, na wynik oczekuje się kilka godzin i można je wykonać rano od poniedziałku do piątku. Niestety, obsługa laboratorium mówi wyłącznie po polsku, stąd nasi wolontariusze z Infopointu będą Wam w tym pomagać. Telefon to: 91 578 92 83 a Laboratorium Mikrobiologiczne mieści się tu: https://goo.gl/maps/qyyFX2E235we9AC29 – budynek A, wejście 28.

THE STORY SO FAR

Tłoczno dzisiaj, siadaj z nami! Przesuniemy się trochę, zrobimy miejsce. No, to dokąd podróżujesz? Breslau, Postnań, Krater Stołeczny? Serio?! W życiu bym się nie domyślił!
 
My właśnie wracamy z okolic OldTown, mieliśmy sprawdzić szlaki, ale na razie nic z tego, tej zimy nikt się nie przebije. Ech, pamiętam ostatnią Porę Przybyszów. Myślałem, że będzie mniej więcej jak zawsze: piwerko, Solar Terror, raidersi na łejście i polityczne intrygi w tle. Niestety kiedy dotarłem do miasteczka i zameldowałem się w barze u Alkusów zacząłem słyszeć plotki o jakiejś armii Kyber Reichu zbliżającej się z zachodu. Nie zdążyłem jeszcze wypić pierwszej kolejki kawówki jak w mieście pojawił się posłaniec Czarnych… Eeee… będziesz kończył tę wiewiórkę? Dzięki, mordo…
 
Na czym to ja, a tak, posłaniec… No, to pojawia się typ i mówi, że oni to właściwie mają wywalone na miasteczko i chcą tylko dorwać BoBów, wiesz, tych z Tricity. Mieli tylko mały, malusieńki problem. BoBy zawiązały sojusz z Gryfami, a Gryfy były częścią Związku Rondzieckiego. Dodatkowo ekipy z Ronda miały w sumie niezłe stosunki z większością frakcji w mieście. No i się zaczęło: Kyber Reich zaczął patrolować okolicę i wyłapywać ludzi, wyglądało na to, że skoro nie dali rady po dobroci, to spróbują siłą. Ludzie w miasteczku postanowili dokonać ataku wyprzedzającego i ruszyli na ich bazę terenową. Zabrałem się razem z nimi, bądź co bądź, mam paru przyjaciół wśród ekip z Ronda. Cholera powiem Ci, nie byliśmy gotowi. Widywało się pojedyncze Wolfgangi w akcji, ale nie całe brygady szturmowe. To była jatka. Poszczególne grupy zostały rozdzielone, straciliśmy łączność. Kilku złapali, mnie też. Miałem trochę szczęścia, po tylu egzekucjach ewidentnie oficerowie Czarnych byli już zmęczeni, dostałem kulkę w łeb, ale przeszło po boku czaszki…
 
Obudziłem się na skraju rowu. Odgarnąłem trupy i po cichutku zacząłem czołgać się w stronę OldTown. Trzeba było zmienić strategię. Tamten atak dał nam pewne informacje. Na przykład odkryliśmy, że Czarni próbują uruchomić nadajnik radiowy i wezwać posiłki, nie mogliśmy do tego dopuścić. W ciągu kolejnych dni i mniejszych potyczek, nasi uczyli się więcej o taktykach i technologii Kyber Reichu. Udało się stworzyć specjalną broń zdolną wyłączyć Wolfgangi, po całym mieście wisiały plakaty zachęcające do oddawania krwi na potrzeby tworzenia stimpaków, zebrano jeszcze więcej ludzi i sprzętu… Ruszyliśmy drugi raz, walki były zacięte, ale w końcu odparliśmy Czarnych. Był jednak jeden cholerny problem: okazało się, że udało im się uruchomić nadajnik i wezwać wsparcie… Nowe oddziały miały ruszyć do miasta. Kiedy ostatecznie przybyły, nie wiem. Musiałem się ewakuować na południe po Porze Przybyszów.
No dobra, w gardle mi zaschło, idę po piwo. I pogonić kucharza, wciąż czekam na to podłe żarcie, które tu zwą “potrawką szefa kuchni”. Dla Was też coś? Czyli trzy piwa? Dobra! Bym zapomniał! Opowiedz o tym kulcie co też się wtedy pojawił!
 
A z tym kultem Mrocznej Pani to weź! Chyba nigdy wcześniej tak żem w spodnie nie robił! A tak do rzeczy…
Pewnej nocy po mieście zaczęły łazić podejrzane typy, wszyscy ubrani w czarne szaty. Nagabywali na jakiś nowy kult Mrocznej Pani. Wszystkim obiecali co tylko kto chciał. Chcesz bogactwo? Mroczna Pani załatwi. Chcesz chlać na umór? Mroczna pani da. Chcesz ciągnąć koks z nagiego ciała dziewicy, aż ci nos do czaszki wciągnie? Mroczna Pani taki towar załatwi, że aż ci się wór z zachwytu pomarszczy. No i tak łazili tacy zakapturzeni, obietnice składali i na jakieś wielkie wydarzenie zapraszali. Część ludzi się skusiła. Ba! Sam byłem chętny zobaczyć jak to ta cała Mroczna Pani wszystkie prośby spełnia! Umówieni byliśmy tuż przed północą pod bramą wjazdową. Powiem ci, nie licho się zdziwiłem, widząc o głowę wyższego ode mnie gościa z ptasim dziobem na mordzie, a jak tym dziobem kłapnął, to wiedziałem, że nie ma żartów.
 
Poszliśmy daleko poza miejskie mury. Stała ich tam cała grupa, mamrocząc coś wokół dziecięcego wózka. Nie zrozumiałem ani słowa, ale nawet nie było chwili by się przysłuchać. Zaraz pojawiła się grupa od Dzieci Tysiąca Słońc, oświetlona niesionymi zniczami, po nich Zakon Świętego Płomienia, od boku nadeszli kolejni… Normalnie jakby synod jakiś! Zaraz czmychnąłem ze strachu do krzaków i patrzyłem z ukrycia. Nagle modły ucichły, ci od Mrocznej Pani zaprosili przewodniczkę Dzieci Tysiąca Słońc do wózka, a ta podbiegła, zaczęła cieszyć się ze „swego dziecięcia” jak niespełna rozumu i po chwili kazała wyrżnąć wszystkich swoich dotychczasowych wiernych! Ciary mi po plecach przeszły, z czyichś ust padła panna obyczajów frywolnych i dzieciaki puścili te znicze. Wtedy się zaczęło. Światła w jednym momencie zgasły, padając na ziemię, a wszyscy zebrani zaczęli pruć w kultystów. Kule leciały zewsząd i chyba tylko cudem nie pozabijali się ogniem krzyżowym. A kult Mrocznej Pani? Ci to nawet głupiego noża nie mieli, jedynie zaczęli własnymi ciałami osłaniać wózek z matką. Panie, to była najzwyklejsza rzeź! Nikt z kultu nie przeżył, a kto od kul nie zginął, dobijany był bez słowa. Ba! Nawet nikt się ciałami nie zainteresował, tak ich na zgnicie zostawili. Chyba z pół nocy w krzakach siedziałem ze strachu, choć już cicho było. Zastanawiać mnie tylko zaczęło, jak w końcu ochłonąłem, czy nie mogli z nimi chociaż porozmawiać? Może ci wyznawcy Mrocznej Pani wcale nie są tacy źli? Oooo, kolega wraca już z piwem!
 
Trzymajcie, ciepłe i wygazowane! Mówiłem o Kyber Reichu, a nie wspomniałem, że CAD żywotnie wsparł wysiłki wojenne. Niby siły policyjne, ale na robocie się znają! Rok wcześniej kapitan CADu dowodził obroną bramy. Podobno można oceniać, czy dobrze wykonujesz swoją pracę na podstawie wrogów, których Ci to przysparza. CAD coś na pewno robi dobrze, bo co i rusz ktoś próbował uszczuplać ich stan osobowy. W pewnym momencie lokalna gazeta podpadła funkcjonariuszom, a jakiś chory pojeb podłożył bombę pod ich posterunek. Potem się okazało, że oba te wydarzenia były w jakiś sposób zlecone przez Czarnych. Kara za wsparcie miasta w walce z nimi. W tym samym roku z zimną krwią na środku ulicy zadźgano kapitan Raven. Kto za tym stoi? Słyszałem, że jacyś Trzej Królowie… Ale w mieście słyszy się różne plotki, więc nie wiem na pewno. Wiem natomiast, że w CADzie zawsze szukają ludzi, którzy są gotowi w imię zasad i ideałów wziąć odznakę i patrolować OldTown. Czy miasteczko tego chce, czy nie.
No nic, w końcu idzie nasza “potrawka”. O, nawet nie śmierdzi! Jemy i zawijamy, długa droga przed nami!
 
Dlaczego w 2120 roku nie było sezonu przyjazdów? Co aktualnie dzieje się w Starym Mieście? Czy Wolfgang w kosmos..?
Dzisiaj jest tu naprawdę tłoczno, usiądź z nami! Poruszymy się trochę, żeby gdzieś się znaleźć. Więc, gdzie się wybierasz? Breslau, Postanan, Stołeczny Krater? Och, naprawdę? Nigdy bym nie zgadła!
 
Wracamy z OldTown, byliśmy tam, żeby sprawdzić drogi, ale póki co nie ma miejsca, nikt nie może dojechać do miasta tej zimy. Heh, pamiętam ostatni sezon przyjazdów. Myślałem, że będzie tak jak zawsze: piwo, Solarne Terrory, napady poza miastem i jakieś intrygi polityczne za zamkniętymi drzwiami. Niestety, kiedy tam dotarłem i poszedłem do baru alkochemików, usłyszałem plotki o armii Kyber Reich, która płynie z zachodu. Nawet nie zdążyłem wypić mojego pierwszego zastrzyku kawówki, kiedy dotarł ich messenger… Oi jesz tą wiewiórkę czy co? Dzięki kolego…
 
Gdzie ja byłem… Posłaniec, tak. Więc facet wbiega i mówi, że miasto ma to w dupie, tylko chcą chłopaków z BoB, znacie tych z Trójmiasta. Był tylko jeden malutki mały problem. BoB zawarł sojusz z Gryfy i Gryfy byli częścią Roundabout Union. Ponadto ludzie z Unii dobrze stali z większością frakcji w mieście. I tak się zaczęło: patrole Kyber Reich na peryferiach porywających ludzi, okazuje się, że kiedy nie dostali tego, czego chcieli pokojowo, byli gotowi na wojnę. Ludzie z miasta postanowili prewencyjnie strajkować i maszerować na swoją bazę. Poszłam z nimi oczywiście, mam też znajomych w Unii. Kurwa, mówię wam, nie byliśmy przygotowani. Widzieliśmy kilka Wolfgangów w akcji, nie pełne cholerne bataliony szturmowe. To była masakra. Rozdzielili nas i zostali odcięci od komunikacji. Niektórzy z nas zostali złapani, w tym ja. Miałem szczęście, że ci oficerowie w czarno zmęczyli się po tylu egzekucjach, więc nawet nie sprawdzili, że kula poszła bokiem drapiąca się po głowie, nie dmuchając…
 
Obudziłem się w jakimś cholernym rowie. Musiałem wykopać się spod ciał i po cichu wypełznąć w stronę Starego Miasta. Musimy zmienić strategię. Ten atak dał nam kilka kluczowych informacji. Na przykład, że te czarnoskórych skurwieli próbowali uruchomić nadajnik radiowy i wezwać posiłki, do tego nie mogliśmy dopuścić. W następujących potyczkach poznaliśmy ich taktykę i technika. Udało nam się stworzyć specjalną broń zdolną do niszczenia Wolfgangów, całe miasto zostało zaśmiecone plakatami zachęcającymi do oddawania krwi do produkcji stimpack, zebrało się więcej ludzi i sprzętu… Pojechaliśmy więc na rewanż, walka była zacięta, ale koniec końców Mamy ich. Był tylko jeden krwawy szczegół: okazało się, że udało im się uruchomić nadajnik i wezwać wsparcie do domu… Nowe dywizje miały marszować w stronę OldTown. Nie mam pojęcia, kiedy przyjechali. Musiałem ewakuować moją żałosną dupę po sezonie przybycia.
 
Dobra, potrzebuję piwa. I żeby pospieszyć kucharkę, wciąż czekam na okropne rzeczy, które nazywają się tu ′′ gulasz szefa kuchni Coś dla ciebie? Trzy piwa. To dobrze! Jeszcze jedno, powiedz mu o tej kulcie, tej, która pojawiła się w tym czasie….
 
Masz na myśli kult ciemnej damy? Nie sądzę, żebym się tak bardzo srał! Ehhh… Do rzeczy…
 
Pewnej nocy dziwni ludzie w czarnych szatach zaczęli włóczyć się po mieście. Mówili o jakimś nowym kulcie The Dark Lady. Obiecali, co chcesz. Chcesz cieszyć się bogactwem? Ciemna Dama zapewnia. Chcesz się zapijać na śmierć? Ciemna Dama zapewnia. Chcesz wciągnąć kokę z ciała nagiej dziewicy, dopóki nie wyciągniesz nosa do środka? Ciemna Dama załatwi ci rzeczy tak dobre, że twoje jaja pomarszczą się z powodu cudowności. No i pojechali, postawili figurki z obietnicami, zapraszając ludzi na wielkie wydarzenie. Niektórzy ludzie ulegli pokusie. Sama chciałam pójść tylko po to, żeby ta ciemna dama spełniła wszystkie obietnice! Mieliśmy spotkać się za bramami miasta tuż przed północą. Powiem wam tyle, widziałem gówno, ale kiedy zobaczysz faceta wyższego od was z jakimś ptasim dziobem na twarzy, który zaczyna pstrykać z powiedzianym dziobem, wiesz, że gówno zaczęło się robić poważnie.
 
Wyszliśmy daleko poza mury miasta. Mała grupka już była mamrotać coś koło wózka. Nie zrozumiałem, co mówią, ale nie było czasu na słuchanie. Chłopaki z Dzieci Tysiąca Słońców pojawili się oświetleni świecami, a zaraz po nich Order Świętego Ognia i nie tylko jakby to był kurwa synod! Przeniosłem się na bardziej taktycznie korzystną szczotkę i obserwowałem. Nagle modlitwy stanęły i ludzie z ciemnej Pani zaprosili do wózka przywódcę Dzieci Tysiąca Słońców, a ona pobiegła radośnie płacząc coś o ′′ swoim dziecku jakby było kompletnie szalone, zaraz po czym zamówiła wszystkich swoich wiernych zmasakrowany! Szarki zeszły mi w kręgosłup, ktoś powołał się na akt współżycia, a Dzieci puściły swoje świeczki. I zaczęło się. Chwila światła zapadła ciemność i spada na ziemię i wszyscy zaczęli wysadzać kultystów. Kule wystrzelone z każdej strony, cud że nie złapali swoich w krzyżowym ogniu. A kult ciemnej damy? Nawet nie mieli przy sobie krwawego noża i próbowali przykryć matkę wózkiem przy użyciu własnych ciał. To było nieumyślne i proste. Nikt z kultystów nie przeżył, te, które nie zginęły od nabojów, nie były wykonywane, nie zostały podane kwartał. Zostawili nawet ciała, żeby zgnić. Spędziłem lepszą część nocy w tych krzakach, żeby się upewnić, że można bezpiecznie wyjść. Dopiero potem zaczęłam myśleć, czy chociaż mogą spróbować pogadać? Może ci kultyści nie byli tacy najgorsi po wszystkim? O, widzę, że nasz przyjaciel z piwem powrócił!
 
Tutaj, ciepło i płasko! Mówiłam o Kyber Reich, ale zapomniałam wspomnieć, że CAD aktywnie i z całego serca wspierał wysiłki wojenne. Mogą być policjantami, ale robią gówno. Rok wcześniej kapitan CAD przejął dowództwo nad obroną bram miasta. Mówi się, że możesz zmierzyć, jak dobrą pracę wykonujesz, dzięki temu, jakimi wrogami cię dopadnie. Według tego metrycznego CAD robi świetnie, biorąc pod uwagę, jak często ktoś próbuje zmniejszyć ich liczbę. W pewnym momencie lokalna gazeta zaczęła się kłócić z funkcjonariuszami, a jakiś chory skurwiel podłożył bombę pod ich dworcem. Okazało się, że obaj znaleźli się jakoś na liście płac Rzeszy. Kara za wspieranie wysiłku wojennego. Tego samego roku kapitan Raven został zasztyletowany na środku ulicy. A ja słyszałem, że niektórzy Trzech Króli za tym stoją… ale w mieście słyszy się wiele rzeczy, więc nie jestem pewien. Wiem tylko, że CAD zawsze szuka chętnych do wzięcia odznaki i patrolowania ulic Starego Miasta w imię idei i zasad.
 
Cóż, to nie ważne, nadchodzi nasz gulasz i nawet nie śmierdzi tak źle! Jedzmy i ruszajmy, czeka nas długa droga.
Czy wolne? Jasne, siadajcie! Przybyliście w dobrym momencie, za chwilę zaczną się występy, a uwierzcie, tutejsi artyści wiedzą jak obchodzić się z rurą, he he… Gdzie to was nogi prowadzą, co? Że jak? OldTown? Aaaaa, to wy nic nie wiecie..?
 
Po ostatniej Porze Przybyszów czarni nadali sygnał do Berlina. Wielu wtedy to olało ciepłym moczem, będąc zbyt zajętymi piciem ciepłego piwa po, mogłoby się zdawać, udanym utłuczeniu wroga. Byli jednak tacy, co trochę oleju w głowie mają i zaczęli robić wypady zwiadowcze. Powiedzieć, że w którymś momencie zwiadowcy przybyli posrani, to jak powiedzieć, że zakapiory na Czeskiej oferują masaż tajski… Pod koniec 2119 okazało się, że Kyber Reich idzie siłą dziesiątki razy większą, niż to, z czym się wcześniej spotkaliśmy.
W OldTown i okolicy wybuchła panika. Jak spore zamieszanie się zrobiło? A widziałeś kiedyś, żeby w jakiejś okolicy zjednoczyli się wszyscy? Nie, nie wszystkie frakcje… WSZYSCY! Nawet pojedynczy bandyci z pustkowi i najobrzydliwsze mendy tego świata, kto tylko miał dziurę w dupie, zaraz pruł do miasta, żeby mieć większe szanse. Wiecie, wróg mojego wroga i takie tam. Co? Nie Dziurę, tylko dziurę, rowa znaczy, takie powiedzenie… A weź nie przerywaj! No więc tak, czarni maszerowali na OldTown, a cała okolica zebrała się by ich odeprzeć, no ale wiesz, nad taką zbieraniną ciężko zapanować, że już nie wspomnę o jakichkolwiek zaplanowanych działaniach. Wtedy pojawili się oni! Bracia! Nie mam pojęcia skąd się wzięli i gdzie dotychczas byli, ale charyzma biła od nich taka, że nie było wątpliwości, kto będzie zarządzać. To nie były jakieś popierdółki, Bolek i Lolek, bardziej Bolo i Lolo, goście potrafiący pociągnąć za sobą tłumy! Nie wiem jak przekonali do siebie szychy, ale ja, prosty szewc, poszedł bym za nimi w ogień i jakby mi kazali go dupą gasić, robiłbym to wierząc w sukces. No ale skoro ludzie z Czeskiej stali ramię w ramię z CADem, to coś na rzeczy było.
 
Był koniec stycznia 2120, śniegu po pas, a my wyszliśmy kupą skurwesynom na spotkanie. Do konfrontacji miało dojść kilka kilometrów na północny-zachód od miasta. Staliśmy tam wszyscy, zjednoczeni jak nigdy, głodni zwycięstwa i pewni sukcesu. Przynajmniej do czasu, aż nie zobaczyliśmy wroga. Przyznam szczerze, że gdyby nie pewna i dumna postawa Braci, większość by w tym momencie spieprzała w jasną cholerę. Pamiętasz Wolfgangi? No to tam były ich setki! W życiu nie widziałem tyle robotów i zmechanizowanego gówna! Samych kroczących gnojów było więcej jak nas, a gdzie tam jeszcze wozy i piechota! Ale wiedzieliśmy, że już nie ma odwrotu, nie będzie brania jeńców i pozostał nam wybór: umrzeć w walce, albo zdechnąć uciekając. Rozpoczęła się jatka, kule zaczęły świstać we wszystkie strony, a ofiary mnożyły się po obu stronach. Wielu z nas było przerażonych i na skraju ucieczki, a trzymała nas tylko pewność bijąca od Braci. Zdawało się, że nie da się ich zatrzymać, czarni mieli zdecydowaną przewagę. Pewność Braci jednak nie była bezzasadna! Bitewna zawierucha pozwoliła Shperaczom na uruchomienie projektu, nad którym siedzieli już od jakiegoś czasu. Okazało się, że zmajstrowali jakiś generator; wielkie błyszczące gówno, które pod osłoną naszego ognia przetaszczyli na pole bitwy. Nazywali to Cyrkiem… Cyckiem…? Nie, czekaj: “Cyklotronem”! Tak, pamiętam napis na burcie: “Cyklotron Polowy Higgsa-Hauera”. Gdy to odpalili, poszła fala jakiejś energii i stał się cholerny cud.
 
Dla nas to był tylko podmuch. Ale wszystkie, po prostu WSZYSTKIE maszyny zdechły w jednym momencie. Wyobrażasz to sobie? Cała potęga i niekwestionowana przewaga Kyber Reichu w jednej chwili obróciła się w nic nie warty złom! Jak czarni zorientowali się co się właśnie odwaliło, mało nóg nie potracili spieprzając tam, skąd przyszli! W sumie to kilku faktycznie je straciło, ale nasi potrzebowali się wyżyć za śmierć towarzyszy. Tak czy inaczej, skupisko blaszanych trupów ochrzczono Cmentarzyskiem Maszyn i pozostawiono jako przestrogę dla czarnych, żeby wiedzieli, że z OldTown się nie zadziera. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy jaka będzie cena zwycięstwa.
 
Bo wiesz kolego, nie tylko Kyber Reich korzysta z maszyn. Po bitwie okazało się, że nieznany efekt działania generatora, czy tam cyklotronu, rozlał się po okolicy… Wkrótce prawie cały elektro szpej w OldTown padł, dronki pospadały, radio milczało. Cyklotron został co prawda wyłączony, ale wiesz co? Niczego nie dało się już włączyć ponownie. Cały obszar, jaki objęły fale generatora Shperaczy, stał się Martwą Strefą, tak przyjęło się to w mieście określać. Co prawda jajogłowi nazywają to “Strefą Echa”, ale srał pies nazewnictwo, jeśli przez kolejne miesiące żyliśmy w OldTown jak zwierzęta… Z jednej strony fajna sprawa, bo jest pewność, że gdyby czarni znów spróbowali podejść, to zdechną zanim coś się zacznie, no ale też by się nam przydało z technikaliów korzystać, nie?
 
Na szczęście zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Technicy różnych frakcji miesiącami siedzieli na dupie i w końcu zaczęli tworzyć rezonatory, pozwalające na funkcjonowanie pojedynczych urządzeń. Wyprodukowali kilka sztuk tego szpeju i latem miasteczko niemal wróciło do normy. Oczywiście w życiu nie ma nic za darmo – okazało się, że te całe rezonatory do działania potrzebują tajemniczej substancji, jakby nie mogły działać na szczyny… Substancję w miasteczku zaczęto nazywać Minerałem. Oczywiście trzeba to gówno sprowadzać z zewnątrz… Co to jest dokładnie? Typie, ja tu tylko buty naprawiam! Pytaj jajogłowych! Jedni mówią, że to jakiś kamień, inni że specyficzny szlam, a nawet słyszałem plotkę, że chodzi o wyciąg z wora mutanta. Mnie osobiście gówno obchodzi co to jest, ale sprowadzać to trzeba. W końcu zostały zorganizowane ekipy wypadowe, które z sukcesem naniosły tego czegoś i tak System Dron z Igorem znów działają jak dawniej. Oczywiście chyba nie muszę mówić, że wszystko znów perfekcyjnie ogarnęli Bracia?
 
No dobra, postawcie coś, bo mi już od tego gadania zaschło. Tylko szybko, bo już dziewczyny wychodzą!
Niektórzy ludzie po prostu nie umieją opowiadać historii. Na przykład ten szewc, co właśnie poleciał do panienek. Przerwał w najciekawszym momencie! Jak mi postawisz piwo, to opowiem ci resztę. Nie twoja sprawa, ile mam lat, chcesz usłyszeć resztę, czy nie? No, tak myślałam. Cudnie, to ja mogę opowiadać dalej!
 
Generalnie… Wiosną 2120 wszyscy już myśleliśmy, że to wreszcie koniec problemów. Czarni poszli w diabły, ich maszyny i ludzie wyrżnięci, nawet IGORa i dronki udało się naprawić… Nikt tylko nie przemyślał jednego: co się stanie z tym całym wyłączonym mechanicznym szajsem, który zalegał po bitwie? Tak, chodzi o ogromne pobojowisko kilka kilometrów od miasta, które zaczęliśmy nazywać “Cmentarzyskiem Maszyn”. Wkrótce okazało się, że to, co miało odstraszać najeźdźców i dawać znać, że z mieszkańcami OldTownu się nie zadziera – stało się naszą własną zgubą.
 
To dziwne coś, co nazywamy “minerałem”, owszem, zaczęło napędzać te urządzenia, których potrzebowaliśmy w mieście – ale nikt przecież nie chciał marnować go na uruchamianie tego szmelcu po czarnych! A Cmentarzysko Maszyn leżało i… Korowo… Korodo… Korodwo… O, korodowało! To to słowo! A, mówiłam, że dużo wiem, nie?! A po ludzku? Po ludzku to po prostu się coraz bardziej psuło. Trochę się, a trochę, wiadomo, ludzie chcieli sobie wyciągnąć to i owo… Taki dobry złom piechotą nie chodzi. A te staruchy nie były napędzane żadnym minerałem-srałem, tylko normalnie, jak zawsze, paliwem do reaktorów. Które zaczęło sobie powoli wyciekać na zewnątrz. Problem w tym, że wiosną srogo padało, więc całe to skażone gówno hektolitrami wsiąkało w okolicę. Durne zwierzaki zaczęły to pić, a to, co nie zostało przez nie wychłeptane, przedostało się do strumieni i innych zbiorników… Czyli prędzej i później i tak trafiło do ich dziobów czy ryjów. I… zaczęła się jazda!
 
One od tego szalały. Durniały do reszty i zmieniały się w bestie. Zwierzęta, które weszły w kontakt ze skażona wodą, stawały się niewyobrażalnie agresywne i rzucały się na wszystko, co żyło. Na ludzi, większe zwierzęta, nawet na uzbrojone karawany! Zbierały się w wielkie watahy i przemierzały pustkowia niczym kiedyś rajdersi. Tylko że raidersi spieprzali przed nimi jak dzieci. Musieli nawet zamknąć Dziurę, rozumiesz?! Dziura nie dała rady się obronić! Miała za słabe mury. Nawet ci wszyscy, co to zawsze mieli w dupie jakiekolwiek zasady, samotne wilki i tak dalej – bali się i zbierali w grupach. Bo to się roznosiło coraz szybciej.
 
Okazało się, że nie tylko te zwierzęta, co to chlały paliwo z Cmentarzyska, oszalały – ale też te, które były przez nie ugryzione! A część z nich jeszcze mutowała! Tak jakoś dziwnie, na różne sposoby, no. Na ludzi to na szczęście tak nie działało. Pogryzieni ludzie zwyczajnie umierali. Ale zaczęły pojawiać się pogłoski, że też zmieniają się w potwory… No i właśnie przez to, że epidemia mutantów przenosiła się przez ugryzienie, wszyscy przypomnieli sobie takie stare bajki o “wilkołakach”. Co to niby zmieniały ludzi w bestie swoim ugryzieniem czy tam drapnięciem i działał na nie tylko ołów. Dlatego ktoś to nazwał “wilczą ospą”. I tak zostało. No w każdym razie – przez tę wilczą ospę znowu sytuacja zrobiła się o kant dupy potłuc.
 
Ludzie pochowali się w swoich dziurach – nie, nie w tej Dziurze, mówiłam ci, że ona zdechła – zamknęli bramy i… I tyle z tego było. Przez ponad pół roku nie dało się podróżować, bo nawet duże karawany były atakowane przez te zmutowane bestie. Tak, jak ktoś próbował przejechać w kilkadziesiąt osób, to części z nich się udało… Ale mało kto chciał liczyć na to, że będzie wśród tych, co to jakoś przeżyją. Dlatego większość wolała jednak siedzieć za murami OldTown i czekać, podczas gdy na zewnątrz szalała epidemia mutantów… Stada bestii co jakiś czas podchodziły pod mury, kończyły się nam zapasy, a Wasteland dziczał coraz bardziej…
 
Opowiadać dalej? No to wybieraj: reszta historii za drugie ciepłe wygazowane, albo za kapselka!
O, cześć! To znowu Ty. Siadaj! Nie, nie, tym razem jestem sam. Kolega dostał inny przydział.
 
Słyszałeś pewnie o “wilczej ospie” w okolicach OldTown? Taaak, chodzi o tę epidemię mutantów… Mam dobrą wiadomość. Pod koniec 2120, zimą, sytuacja zaczęł się poprawiać. Bestie zaczęły padać z mrozu i braku pożywienia, a mieszkańcy OldTown powoli rozpoczęli wypuszczać się za mury. Kiedy zaraz po roztopach znowu zostałem wysłany w okolice miasteczka, trafiłem na pierwsze patrole. Znam większość tych ludzi, ale gdyby się nie przedstawili to bym ich nie poznał. Głodni, brudni i spragnieni. Cholera, przez parę miesięcy nie wyściubili nosa za bramy miasta. W “Perle Pustkowi” brakowało wszystkiego: wody, leków, jedzenia, amunicji, paliwa. Pomyśl sobie, siedzisz w HOMIE i słyszysz, że piwo się skończyło! Dałem im wszystko co miałem w bagażniku, zostawiłem tylko manierkę z wodą i wachę w baku. Przekazali mi jeszcze, że w mieście teraz ci Bracia są ważnymi personami; uwijają się i nawołują do polepszenia warunków w OT, sami robiąc akcje ekranowania dron. Nie poznałem ich osobiście, ale wnioskuję z opowieści, że w miarę spoko typy. Niby brakuje wszystkiego, a oni wykorzystali miejską drukarnię i kolportują ulotki o nadciągającej Porze Przybyszów! Czaisz?! Ledwo śnieg stopniał, brakuje zapasów, a oni myślą o lecie! I jeszcze chcą zrobić z tego taki konkretny festyn! To jest podejście! Ech, daj mi moment, zwilżę gardło…
 
No, wracając do tematu. Odjechałem, serdecznie żegnając starych znajomych. Z plikiem ogłoszeń w schowku i listą towarów potrzebnych w mieście. Wróciłem tam miesiąc później. W zbrojnym konwoju.
Ochranialiśmy kupców z okolic Silezy, przywieźli leki z tamtejszej fabryki. Braci akurat nie było w mieście, bo podobno wybrali się do Dziury. Tak, tak, dobrze słyszysz, Dziura znowu ma lokatorów. Pan Kania wrócił i odremontował miejscówkę. Towarzystwo jakie tam mieszka jest hmm…. specyficzne, ale napić się z nimi to zawsze dobry pomysł. Znowu schodzę z tematu.
 
Kupcy, których ochraniałem, przywieźli leki, a w zamian chcieli kupić Minerał. Pokazują towary i mówią, że w zamian chcieliby trochę tego gówna… Mówiąc delikatnie, zrobiło się trochę niezręcznie. Już myślałem, że któryś obraził czyjąś matkę… Na szczęście ta przydługa cisza się skończyła, a przedstawiciel miasta z szerokim uśmiechem odpowiedział, że “Minerał nie jest na razie na sprzedaż, ale kapselków jest pod dostatkiem, także tutaj mały bonus za niedogodności związane z trudami podróży”. Wygadany, to muszę przyznać. Nie wiem skąd po takiej izolacji w mieście jest tyle hajsu, ale bardzo im zależy, żeby pokazać, że miasto ma kapsle i jest skłonne zapłacić za wsparcie wysiłków przy tworzeniu Pory Przybyszów. Mnie kupili, jak wrócę do swoich, to zbieramy ekipę i ruszamy na północ! Ciebie też zachęcam, najlepsze piwo po tej stronie Pustkowi wciąż jest w HOMIE.
 
Fajnie było cię znowu spotkać. Kończę browarka i będę leciał. mam nadzieję, że widzimy się na Porze Przybyszów!
Miasto płonęło. Poszarpana ruina HOME rzygała w niebo kłębami smolistego dymu, od bramy miejskiej w popłochu nadbiegali ludzie. Warkot karabinowych serii i smugi pocisków wdzierały się ze wszystkich stron, rwąc beton i blachę na strzępy. Przez plac toczył się samochód; na miejscu kierowcy siedział trup z odstrzeloną głową. OldTown ginęło.
 
Morgan zerwał się z posłania, zlany potem. Smugi słońca łagodnie kładły się na dachach i placach miasteczka, zza okna dobiegały odgłosy poranka – nawoływania sprzedawców, stukot skrzyń, z HOME sączyła się leniwa muzyka… Pachniało ulicznym żarciem i uryną.
 
Chłopak przetarł oczy rękawem wymiętej bluzy. Usiadł na pryczy, starając się uspokoić oddech. Wyciągnął papierosa.
 
– Dobra, typie, to tylko zjebany sen, nic nowego – Morgan wstał i zaciągnął się, podchodząc do wiszącego na gwoździu kawałka lustra. Zdjął z haka pas i identyfikator z wizerunkiem sześciu żółtych, współśrodkowych liści. – Poruczniku Morgan, ogarnijcie dupę. Zaczynacie kolejny dzień w służbie Utopii. Nie spierdolcie tego.
 
Należał do tych, którzy przeżyli bitwę o OldTown. Wierzył w projekt miasta idealnego, które z czasem powstanie. Zdawał sobie sprawę, że OldTown nie przetrwałoby bez pomocy Braci. Ale dług wdzięczności został zaciągnięty nie tylko u przedstawicieli Utopii.
 
Morgan pamiętał szalonego zamachowca-samobójcę, który w stroju funkcjonariusza CADu chciał zdetonować ładunki. Powstrzymali go ludzie od Trójcy, skutecznie wyłapujący szpiegów Kyber Reichu. Pamiętał poszarpane, żółto-czarne skrzydła zwiadowców Szarańczy, którzy regularnie wypuszczali się na głębokie patrole. A potem, gdy zaczęła się ta cała jatka, każdy pomagał, jak mógł. W Pasażu Platona ludzie od Izerskich Wilków urządzili schronienie dla rannych i potrzebujących, zapowiadając, że każdy, kto zaciśnie zęby i przeżyje do następnej Pory Przybyszów, będzie miał zapewnione i chleb, i igrzyska… Cholera wie, o co im tak naprawdę chodziło.
 
Kosmodrom pod dowództwem Brygadiera umacniał pozycje obronne w mieście. Wraz z pozostałymi do ochrony Arystokratami, Wilkami oraz przedstawicielami Team Louvre zbudowano Fort obronny przy bramie miasta, który od tego czasu zaczęto nazywać dzielnicą Górnego Miasta.
 
W czasie dowodzonej przez Braci obrony miasta przed siłami Kyber Reichu, Shperacze uruchomili swój generator co spowodowało Martwą Strefę. Odpowiedzią Kosmodromu było natychmiastowe rozpoczęcie poszukiwania obejścia lub niwelacji tego efektu, wynikiem czego było między innymi dołączenie do prac nad rezonatorami. Oddział bojowy Kosmodromu próbował też zrobić wyprawę do odzyskania złomu z Cmentarzyska Maszyn, jednakże wstępne zwiady potwierdziły obecność sił Kyber Reich pilnujących złomowisko…
 
Morgan opuścił swój barak i skierował się stronę Ratusza. Widok powiewających na budynku biało-złotych flagi Utopii jak co rano wprawił go w dobry nastrój. Porucznik minął zbrojną karawanę wracającą z Pustkowi z dostawą Glastenu, zamienił parę słów z kilkoma mieszkańcami Starówki. W mieście na każdym kroku trwały ostatnie przygotowania do Pory Przybyszów.
 
Morgan był zadowolony. Wraz z umacnianiem się pozycji Braci, życie w OldTown nabierało nowego tempa. Wiedział, że dopóki żyje, nigdy nie dopuści, by kiedykolwiek ziścił się scenariusz z jego koszmarów. Był Porucznikiem, lojalnym funkcjonariuszem nowego porządku, który z czasem doprowadzi do powszechnego bezpieczeństwa i dobrobytu. Był częścią Planu. Był człowiekiem Utopii.

ZARYS FABULARNY

Gdy na początku 2120 roku z zachodu nadciągały maszyny, w OldTown pojawili się tajemniczy przybysze. Pewni siebie, zahartowani przez życie na Pustkowiach, noszący emblemat w formie sześciu złotych liści. Na ich czele stali Bracia – dwaj charyzmatyczni przywódcy, którzy podczas finalnego starcia z Kyber Reichem zagrzewali wszystkich do boju. Dzisiaj w OldTown ci ludzie poświęcają się nieustannej pracy nad rozwojem miasta, ciesząc się szacunkiem wielu mieszkańców i stojąc na czele rosnącej w siłę organizacji, którą nazwali “Utopia”.
Czym jest Utopia?
 
Utopia to organizacja, której nadrzędnym celem jest wprowadzenie w OldTown wizji miasta idealnego. W efekcie, OldTown ma stać się oazą ładu – utopijnym miastem doskonałym. Prowadzone przez dwóch braci siły Utopii głęboko wierzą w plan i powodzenie projektu. Skłonni do poświęceń i wielkiego wysiłku zrobią wszystko, by plan “nowego, lepszego OldTown” stał się faktem.
 
Skąd pochodzi Utopia i dlaczego nagle się ujawnili?
 
Utopia przez wiele lat zbierała swoje siły jak i nabywała doświadczenia, prowadząc nomadyczne życie w różnych rejonach pustkowi i morza ruin, zdobywając zasoby, towarzyszy oraz uważnie obserwując zdarzenia, które niosło życie na postapokaliptycznej ziemi. Długo starali się nie ujawniać, zdając sobie sprawę z istnienia na arenie wydarzeń o wiele grubszych ryb (Kyber Reich, Trzej Królowie). Jednak gdy nad miastem zawisł cień zagłady, a wszyscy okoliczni mieszkańcy zbierali siły do odparcia najazdu maszyn Kyber Reichu, postanowili interweniować, gdyż bez OldTown Utopia nie istnieje.
 
Kim są bracia?
 
Bracia to niekwestionowani przywódcy Utopii. Podejmują wszelkie decyzje dotyczące ruchów organizacji, są jej wizytówką, głosem i siłą napędową. Obaj niegdyś zamieszkiwali schron 801, a następnie miasteczko OldTown. Pomimo gorejącej w ich sercach pasji do projektu utopii, są to osoby cechujące się zdrowym rozsądkiem, skore do rozmów i sięgające po użycie siły w ostateczności. Charakterologicznie obaj się uzupełniają, gdzie jeden jest dynamicznym ekstrawertykiem, zaś drugi bardziej stonowanym analitycznym obserwatorem. Mimo zakorzenienia w OldTown, obaj nie ukrywają swojego niesmaku co do wielu decyzji władz i prowadzenia miasteczka. To właśnie kiedyś pchnęło ich do opuszczenia OldTown, by samodoskonalić się, zbierać wpływy i siły, a finalnie postarać się zmienić miasto na lepsze.
Braci często można ujrzeć w otoczeniu osób popularnie nazywanych porucznikami. Ci zaufani ludzie stanowią przedłużenie ręki decyzyjnej braci, są ich zaufanymi doradcami i towarzyszami którzy dzielą z nimi organizację ruchu.
 
Czy Utopia przejęła władzę nad miasteczkiem OldTown?
 
Nie. Przedstawiciele Utopii postanowili pojawić się w mieście i powoli wprowadzać zmiany, mające (w ich mniemaniu) poprawić dobrobyt mieszkańców, co w ostatecznym rozrachunku ma doprowadzić do urzeczywistnienia wizji miasta idealnego. Braciom daleko jest do zapędów dyktatorskich, nie wymuszają niczego siłą, skupiają się na tworzeniu pozytywnych projektów. Wsparcie obronności, rozwój opieki medycznej, wspomaganie biednych – to niektóre z nich. Jednak jeśli uznają, że obywatele miasteczka są zagrożeni przez element wywrotowy lub siły zewnętrzne, prawdopodobnie zdecydują się na użycie siły.
 
W takim razie czego chce Utopia?
 
Bracia pragną rozwoju, bezpieczeństwa i stabilności OldTown, kierując się hasłem “miasto i obywatele ponad wszystko”. Utopia prowadzi swoją politykę nie wykluczając nikogo i jeśli postanawia rozpocząć kolejny etap ulepszania miasta (np. budowa punktu medycznego), to konsultuje to z radą miasta, jak i z szerszą publiką. Jeśli jednak potencjalni partnerzy nie zdecydują się udzielić wsparcia danemu projektowi, to Utopia wykona go sama.
Utopia chce roztaczać opiekę nad obywatelami OldTown i robi wszystko by ich chronić. Jest to dość specyficzne podejście, ponieważ Utopia nie ma nic przeciwko takim rzeczom jak narkotyki czy inne ryzykowne zachowania obywateli.
Utopia broni mieszkańców i gdy zachodzi potrzeba, to wraz z CAD stara się zaprowadzić ład i porządek. Bracia wspierają wszystkich obywateli OldTown, choć nie pochwalają osób o poglądach anarchistycznych i antysystemowych. Jak mawiają Bracia: “Anarchia to dzicz niszcząca porządek, który z trudem budujemy”.
 
Jaki jest stosunek Utopii do religii?
 
Utopia zdecydowanie głosi zasadę, iż religia nie powinna mieszać się do polityki. Bracia uważają, że wszelkie reprezentacje religijne nie powinny mieć pełnowartościowego prawa głosu w decyzjach co do losów miasta. Argumentują ten fakt, przytaczając zdarzenia z przeszłości, gdzie religia miała realny wpływ na eskalację konfliktów w OldTown.

TEREN GRY

BESTARIUSZ

BESTIARIUSZ_PL_OT2121

NOWE NA LARPIE

WORK

Czym jest WORK?
 
To nowa lokacja in-game, w której każdy gracz znajdzie ciekawą robotę/questa dla swojej postaci. WORK to rodzaj biura pośrednictwa pracy, obsługiwanego przez NPC i działającego przez całego larpa. Zostało stworzone dla graczy, którzy szukają łatwo dostępnej rozgrywki, a także dla początkujących i/lub bezfrakcyjnych graczy, by ułatwić im poznanie świata, miasteczka i ludzi, a także łatwiejsze wejście w grę. W WORKu możesz dosłownie “wziąć sobie questa”.

Jak to działa?

WORK jest ostatnim elementem nowopowstałej sieci dystrybucji questów, zwanej Quest Hubem. To nowy dział w OldTown, w którym pojawiają się zadania stworzone przez organizatorów, ale to także miejsce, w którym frakcje mogą powiesić krótkie i proste questy.
 
Poza WORKiem, zespół Quest Hubu może wrzucać w grę questy poprzez NPCów z innych, dobrze znanych miejscówek: barmanów z HOME i baru w Dziurze, oficerów CADu, ludzi z biura Łowcy Głów oraz NPCów z wielu innych miejsc…
 
Cała sieć Quest Hub jest zaprojektowana tak, by maksymalnie ułatwić wejście w grę każdemu, kto ma na to ochotę!
 
Jak to wygląda z punktu widzenia gracza?
 
  • przychodzę do WORKa
  • wybieram quest z tablicy, dostaję info gdzie znajdę człowieka od danego zadania, wykonuję zadanie
  • wracam do WORKa i odbieram wynagrodzenie

NAWIGATORZY

Kim są Nawigatorzy?
 
To specjalnie postacie (NPC), dzięki którym gracze mają możliwość organizacji pełnego emocji rajdu na Wastelandzie. Chęć wyjścia z Nawigatorem zgłaszacie w WORKu, a później wspólnie z wyznaczonym organizatorem ustalacie szczegóły wyjścia na Pustkowia – czy interesuje Was polowanie na mutanty, akcja z raidersami, czy może poszukiwanie lootu…
Jak to wygląda z punktu widzenia gracza?
 
  • przychodzę do WORKa
  • mówię, że mam ekipę i chcemy iść na Wasteland z Nawigatorem
  • ustalam z NPC szczegóły wyprawy (wyjście na mutanty, na loot, czy chcemy się strzelać czy walczyć białą bronią, a może robimy cichą akcję, czy wyjście ma być w dzień czy w nocy itp.)
  • realizujemy wyjście na Wasteland!
Przewiń do góry