Jakub Kowalczyk

OldTown Spotlight #1

 

Witamy w pierwszej odsłonie cyklu OldTown Spotlight, gdzie prezentujemy mniej i bardziej znanych artystów tworzących w klimatach postapokaliptycznych. Na pierwszy ogień pragniemy przedstawić Wam Jakuba Kowalczyka oraz jego niesamowite prace – specjalnie dla nas przygotował autorską wersję Stadionu Narodowego w Warszawie, zamieniając go w miejsce dotknięte końcem świata…

Jesteśmy niezwykle dumni z wejścia z nim we współpracę i zapewniamy, że to niepierwsza taka niespodzianka. Zapraszamy do lektury wywiadu z Kubą oraz przeglądania jego galerii.
A jeżeli znacie innych zdolnych i zainspirowanych post-apo twórców – koniecznie dajcie znać.

 

Stadion Narodowy

specjalnie dla OldTown Festival

Nagły skok temperatury w roku 2082 przyniósł katastrofalne skutki. Strefy klimatyczne uległy przesunięciu, a gorące, przesycone wilgocią powietrze zmusiło pozostałych przy życiu ludzi do migracji w okolice biegunów. Ich miejsce szybko zajęła natura, pochłaniając opuszczone miasta.

 

 

Digital Painting - Katowice 2042 - A. Korfantego

Katowice 2042 – A. Korfantego

Katowice 2042: Bird's Eye View

Katowice 2042: Bird’s Eye View

Katowice 2042 - Spodek

Katowice 2042 – Spodek

Warszawa - Pałac Kultury

Warszawa – Pałac Kultury

Warszawa - Sejm

Warszawa – Sejm

 

Wywiad z Jakubem Kowalczykiem

OldTown (Ada Siess): W Twoich pracach dominuje krajobraz postapokaliptyczny. Skąd takie zafascynowanie światem… po końcu świata?
Jakub Kowalczyk: Myślę, że stanowczo za wiele naoglądałem się hollywoodzkich produkcji i filmów dokumentalnych. Odkąd pamiętam nasuwały mi się wnioski, że obojętnie czego byśmy nie wymyślili, natura i tak zawsze sobie poradzi. Ludzie bywają dla niej jedynie przysłowiową kulą u nogi. Ponadto zawsze fascynowały mnie wszelkiego typu opuszczone rudery, ruiny zamków i tym podobne klimatyczne miejsca.

Ile czasu średnio zajmuje Ci wykończenie i dopieszczenie detali krajobrazu? Jak choćby Pałacu Kultury?
Zakładając, że pracuję bez wytchnienia. dzień po dniu, po kilkanaście godzin dziennie, to mój Pałac Kultury byłby wizualizacją dwóch tygodni frustracji i wypocin.

 

3. Chciałbyś pracować przy produkcji gier komputerowych jako autor szkiców koncepcyjnych. Gdybyś mógł współtworzyć grę już istniejącą, która by to była? I dlaczego?

Bardzo podoba mi się to pytanie! Moim Władcą Pierścieni, Alienem, i Monty Pythonem gier komputerowych jest gra z 2001 roku wydana przez firmę Piranha Bytes – Gothic.
Oprócz niesamowitych designów: postaci, potworów, misji i świata, genialnego dubbingu i fabuły bez zarzutu, ta gra ma w sobie coś więcej.
Grając przykładowo w takiego Baldur’s Gate’a i znajdując się w sytuacji w której mam wybrać, czy zabić jednego gościa, czy drugiego, bo nie wiadomo, który kłamie, zwykle zabijam obydwóch. Dlaczego? Dla itemów, oczywiście.
Natomiast w Gothica grałem przynajmniej dziesięć razy, a nigdy nie byłem w stanie zaatakować bezbronnego człowieka – tam naprawdę każdy drobny NPC ma swoją duszę i osobowość. W tej grze zupełnie nie chodzi o to, aby ją „wygrać”, ani też jak najprędzej zostać bohaterem.
W Gothicu gracz wciela się w zwykłego, przeciętnego człowieka, życzliwego dla tych, którzy na to zasługują, a w świecie wypełnionym kretynami odnajduje paru cennych przyjaciół, bez których nigdzie by nie zaszedł. (Co chyba doskonale znam z autopsji…)
Myślę, że słowa Gandalfa najlepiej oddadzą przesłanie tej gry: „Niektórzy wierzą, że tylko wielka Moc może powstrzymać zło. Ale to nie jest to, co ja odkryłem, odkryłem, że to drobne rzeczy, codzienne uczynki zwykłych ludzi opędzają ciemność…”

4. Na tym polu masz już pewien sukces. Jesteś autorem plansz do gry survivalowej This War of Mine – jak właściwie nawiązałeś współpracę z 11 bit studio? Co sprawiało ci największą trudność?

Współpracę z 11bit studio rozpocząłem w formie praktyk, które dosyć szybko przerodziły się w coś o wiele więcej. Największą trudnością dla mnie była walka z samym sobą, gdyż aby chcieć zrobić coś wysokiej jakości, trzeba się nieźle poświęcić. A aby odczuwać satysfakcję z pracy, sam muszę być zadowolony z efektu… Jak to mawia Jacek Walkiewicz: „Albo się jest skutecznym, albo się nie jest.”
Chciałem dodać, że jestem niezmiernie szczęśliwy ze współtworzyłem grę, która była czymś tak innowacyjnym. Nawet mimo to, że znałem ją praktycznie na wylot przez uczestniczenie w procesie produkcji, atmosfera This War of Mine i tak wywierała na mnie prawidłowe, silne emocje.

5. Pracowałeś również na zlecenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie – twoje projekty zdobiły jeżdżące po mieście autobusy. Zdarzało Ci się widzieć je na ulicach? Jakie to uczucie?

Hmm… Muszę przyznać że zawsze taka, bądź podobna sytuacja wywołuje na mojej twarzy bezwarunkowy uśmiech. Jestem bardzo zadowolony i jednocześnie zaczynam wymagać od siebie jeszcze więcej.

6. Nad czym pracujesz obecnie? Nikomu nic nie powiemy, jeśli to tajemnica… ;) 

Obecnie pracuję nad wieloma różnymi projektami jednocześnie, ale moim faworytem jest personalny projekt futurystycznej wersji któregoś z polskich miast. Nigdy nie robiłem czegoś podobnego i jak do tej pory efekt jest piorunujący. Nie mogę się doczekać aż praca będzie zupełnie skończona, co powinno zająć jeszcze jakieś trzy tygodnie…

7. I najważniejsze pytanie, które zadaje sobie chyba każdy, kto ogląda Twoje prace. Jak Ty to właściwie robisz?

Photoshop, tablet firmy Wacoma, bardzo dużo czasu i determinacja. Oraz pomysły, które biorą się zewsząd. Z filmów – fabularnych i dokumentalnych, z obserwacji natury i, oczywiście, z muzyki.
Staram się za każdym razem postawić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i jak tylko mogę, popracować jeszcze dłużej. Bo myślę, że właśnie w taki sposób osiąga się konkretną jakość.

Wywiad w imieniu OldTown Festival przeprowadziła Adriana Siess

 

O Jakubie

Jakub Kowalczyk – urodzony w 1992 roku pasjonat sztuki, gier video, animacji, astronomii i Rock’n’Rolla. Studiuje w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. W przyszłości marzy o zatrudnieniu w branży gier komputerowych – chciałby wykonywać szkice koncepcyjne. Za sobą ma już pracę przy planszach do gry This War of Mine. W wolnych chwilach przerabia polskie miasta na ich postapokaliptyczne odpowiedniki i wygrywa konkursy na graficzne projekty kampanii społecznych. Jego prace znaleźć można na facebooku (prawie cztery i pół tysiąca fanów!), DeviantArcie i osobistym blogu.

 

facebook facebook.com/JKowalczykArt

deviantArt jakubkowalczyk.deviantart.com

blog jkowalczykart.blogspot.com